Słucham vintage audio

Nie do końca wiadomo, czym jest sprzęt vintage audio – nie ma tu żadnej spójnej definicji, a audiofile ścierają się co do tego, który z elementów powinien mieć rolę decydującą: technologia, czy wzornictwo. Bo pewne jest tylko to, że jedno i drugie jest niezbędne, żeby o vintage audio mówić na poważnie.

Vintage audio: dwa aspekty definicji

O sprzęcie vintage audio mówi się w dwóch perspektywach. Po pierwsze jest to aspekt technologiczny związany stricte z okresem, w jakim powstawał sprzęt grający i techniką, jaka wtedy była wykorzystywana, a po drugie aspekt związany ze wzornictwem przemysłowym.

Jaki sprzęt audio może być vintage?

Fani vintage audio są zgodni co do tego, że sprzęt pochodzący z lat 70 ubiegłego wieku zasługuje na to, żeby określić go mianem vintage. Technologicznie także lata 80 nie przyniosły tu wielkiej rewolucji. Elementy zestawów grających, jakie wtedy się pojawiały, to między innymi amplitunery, końcówki mocy, wzmacniacze, gramofony i decki. Choć to już zdecydowanie nie jest epoka lamp, nadal mowa o dość prostych rozwiązaniach elektrotechnicznych, które wymagały precyzyjnego dopasowania na wielu poziomach, żeby uzyskać dobrą jakość dźwięku.

Liczy się też estetyka

Tym, co odróżnia stary sprzęt grający od vintage audio, jest estetyka. Wzornictwo przemysłowe wpływa na to, jak sprzęt wygląda i jak się go obsługuje. Stąd, o ile technologicznie między latami 70 a 80 wielkiej różnicy nie było, to już pod względem designu są to wyraźnie różne epoki i wzdłuż tej linii wielu ekspertów dokonuje podziału sprzętu na vintage audio i po prostu stare urządzenia. Nie wnikając w szczegóły estetyczne, dziś stylem, który najbliżej ma do vintage audio, jest styl loftowy, w pewnym sensie także niektóre rozwiązania stylu industrialnego. Widać to, jeśli spojrzy się na przykład na współczesny stolik dla vintage audio.

Vintage audio: z zamiłowania do muzyki analogowej

Elementem wspólnym wszystkich prób określenia vintage audio, jest ograniczenie do muzyki analogowej. Do niedawna za ideał brzmienia uchodziły płyty analogowe, jednak obecnie coraz więcej uwagi poświęca się kasetom magnetofonowym. To nośniki, które brylowały w złotej erze Hi-Fi, czyli na przełomie lat 70 i 80.

Właśnie wtedy powstawały winyle, których brzmienie jest tak samo dobre, jak dźwięk dziś zapisywany cyfrowo w najwierniejszych formatach – różnice, choć mierzalne laboratoryjnie, nie przekładają się już na wrażenia słuchowe, jednak klimat związany z analogowym zapisem muzyki wpływa na jej odbiór.

Dla wielu osób vintage audio to więcej niż tylko muzyka i jej format. To cała otoczka, jaka kilkadziesiąt lat temu towarzyszyła słuchaniu największych hitów (i największych niewypałów, bo to też jedna z cech nośników analogowych – inaczej niż w streamingu, nie można sobie zupełnie dowolnie budować playlisty).

Jak bardzo sprzęt w vintage audio różni się od dzisiejszego?

Sprzęt stanowi – zdaniem wielu fanów – ważniejszy element vintage audio niż wzornictwo, bo to ostatnie można w miarę łatwo i tanio powielić, czego ze sprzętem zrobić się nie da. A w gruncie rzeczy sprowadza się do przekonania, że prawdziwe brzmienie można uzyskać na dwa sposoby: albo dzięki naprawdę mocnemu procesorowi, jak w nowych urządzeniach, albo dzięki zestawowi klasycznego sprzętu.

No właśnie – zestawowi, bo jedną z cech vintage audio jest swoista modułowość. O jakości dźwięki i ogólnie możliwościach odsłuchu decyduje to, jakie elementy tworzą zestaw. Można je w dość dużym zakresie zmieniać lub wykluczać, choć oczywiście puryści będą nalegali na tworzenie zestawów w takich konfiguracjach, w jakich były one oryginalnie udostępniane przez producentów.

Jeśli nowy sprzęt jest w jakikolwiek sposób modułowy, to polega to raczej na algorytmicznej modyfikacji, włączaniu i wyłączaniu funkcji programowych przy pozostawieniu całego potencjału. Sprzęt do odsłuchu nagrań analogowych nie miał takich możliwości, tutaj o możliwościach decydowała fizyczna obecność lub brak poszczególnych elementów.

To oczywiście przekłada się na wymiary i masę, do czego jeszcze za chwilę wrócimy. Vintage audio to sprzęt fizycznie masywny, niepodlegający miniaturyzacji bez końca. O ile można sobie wyobrazić miniaturyzację nowoczesnych urządzeń, ograniczeniem w przypadku vintage audio były już choćby fizyczne wymiary nośników dźwięku: technologia nie pozwala na ograniczanie wymiarów winyli ani kaset, jeśli mają one zachować swoją funkcjonalność, więc i sprzęt do odtwarzania nie będzie mniejszy.

Klasyczne układy elektroniczne też wymagały określonej przestrzeni, która albo była przez nie fizycznie zajmowana, albo pozwalała na przykład bezpiecznie odprowadzać generowane ciepło. Vintage audio koniecznie musi więc różnić się od nowoczesnych urządzeń wizualnie – to wynika z konstrukcji i funkcji.

Skąd bierze się moda na vintage audio?

Jest kilka powodów, które decydują o tym, że koncepcja vintage audio rodzi się właśnie w tym momencie.

  • Wiekowy sprzęt o wartości kilkunastu tysięcy złotych pozwala na uzyskanie brzmienia charakterystycznego dla nowoczesnych zestawów o wartości kilkudziesięciu tysięcy.
  • Na rynek wciąż trafia istotna liczba urządzeń, które można wykorzystać przy budowie zestawów vintage audio. Wiele z nich jest zachowanych w dobrym stanie, pewna część wymaga tylko drobnych napraw, których dziś już wiele osób niebędących pasjonatami nie potrafi we własnym zakresie dokonać.
  • Nie można bagatelizować i tego, że rośnie popularność industrialnych i loftowych wnętrz, do których nowy sprzęt bardzo często zwyczajnie nie pasuje i inwestorzy wolą kupić odnowiony zestaw vintage audio, zamiast psuć efekt estetyczny wnętrza.

Trzeba też dodać, że vintage audio ożywa w dużej mierze mocą sentymentów. Sprzęt z tamtych czasów to dowód dawnego zróżnicowania koncepcyjnego i wykonawczego. Dziś, choć poszczególni producenci starają się tworzyć własne propozycje, to najczęściej spora część podzespołów lub nawet całych modułów pochodzi w wielu urządzeniach od wspólnego dostawcy. Indywidualizm został ograniczony w sporej części do konstrukcji obudowy lub oprogramowania, ale już nie samego sprzętu.

Marki, które kojarzą się z latami 70 i 80: Pioneer, Technics, Marantz czy Sansui to ikony. Czy można powiedzieć, że ich sprzęt brzmiał lepiej niż dzisiejszy? Pewnie każda odpowiedź będzie tutaj kontrowersyjna, ale bez dwóch zdań wtedy był to state-of-the-art, marzenie każdego audiofila. Dziś nawet jeśli nie jakość, to na pewno nostalgia powodują, że do tych marek chce się wracać.

Tutaj też pojawia się wiele argumentów nieco bardziej dyskusyjnych, jak ten, że vintage audio jest sprzętem do naprawienia, a nowoczesne urządzenia często nie albo jak to, że vintage audio daje fizycznie większe możliwości. Dominującymi przyczynami jest jednak cena, jakość i estetyka.

Estetyka jako nieodłączny element vintage audio

Nie dość, że lata 70 i 80 były złotą erą Hi-Fi, to przez wielu są też uznawane za złoty okres wzornictwa przemysłowego. To czasy, w których samochody różnych marek wyglądały w różny sposób, sprzęt muzyczny tak samo, i tylko nie było problemu z estetyką smartfonów.

Poszczególne „szkoły” wzornictwa różniły się między sobą w podejściu do wykorzystania konkretnych materiałów, ale i sami producenci tworzyli urządzenia, w których design był połączeniem estetyki i funkcjonalności. Od określonej konfiguracji przycisków decka, po specyficzne sposoby konfiguracji wzmacniaczy – to wszystko stawało się czasem równie charakterystyczne, jak logo producenta.

Zresztą dotyczyło to nie tylko sprzętu – także meble pod vintage audio wyglądały zupełnie inaczej i choć były zdecydowanie solidniejsze niż dzisiejsze wyroby, to trzeba uczciwie przyznać, że próbę czasu zniosły wyraźnie gorzej od amplitunerów i końcówek mocy, więc ci, którzy dziś chcieliby budować zestawy vintage audio, pewną część budżetu muszą przeznaczyć na zakup (lub zbudowanie) mebli.

To o tyle ważne, że cały sprzęt audio ważył sporo. Masa dochodząca do 20 kilogramów naprawdę nie będzie żadnym zaskoczeniem przy pełnym ustawieniu. A ponieważ zestawy vintage audio są nie tylko użyteczne, ale też piękne, to nie chowa się ich po szafkach. Ich miejsce jest na stoliku audio, co zresztą wynika z kilku innych powodów.

  • To rozbudowany zestaw, którego poszczególne elementy zajmują sporo miejsca i nie zawsze można je stackować – ustawianie sprzętów jeden na drugim to nieco późniejszy trend, więc prawdziwe vintage audio będzie po prostu wymagało sporo przestrzeni.
  • Wzmacniacze to urządzenia wytwarzające sporo ciepła. Odpowiednie meble, które zapewniają cyrkulację powietrza, chronią je przed przegrzaniem, które prowadzi do powstania zakłóceń albo nawet wylutowania pewnych elementów układu.
  • Sama już konieczność obsługi odtwarzacza kaset czy gramofonu narzuca pewne wymagania co do dostępnej przestrzeni, podobnie jak przechowywanie analogowych nośników, które raczej nie zmieszczą się w jednej szufladzie.
  • Analogowe gramofony i magnetofony muszą być ustawione na stabilnej podstawie, jeśli mają działać prawidłowo – to znów oznacza konieczność zastosowania masywniejszej konstrukcji.

Niejako nawiązując do designu, który dominował w latach 70 i 80, stoliki pod vintage audio często wykonuje się w stylu industrialnym lub loftowym. To konstrukcje estetycznie proste, stawiające na funkcjonalność i pewną intuicyjność, oszczędne, żeby nie powiedzieć, że lapidarne.

Czy każdy może sobie pozwolić na vintage audio?

Jeśli chodzi o ograniczenia, to są one w przypadku vintage audio dwa. Pierwsze to cena, która, choć znacznie niższa niż ceny nowoczesnego sprzętu grającego, raczej będzie zauważalną barierą (aczkolwiek zestawy można często kompletować stopniowo, co trochę łagodzi sytuację). Drugie zastrzeżenie dotyczy wielkości zestawu. Mikrokawalerka wielkości schowka na miotły zdecydowanie nie pozwoli na rozstawienie vintage audio.

Jest jednak i trzeci czynnik. Mianowicie sprzęt do vintage audio to urządzenia, które często nie mają znanej historii. Ostatecznie mowa o urządzeniach mających 40-50 lat. Ich stan techniczny może pozostawiać wiele do życzenia i nie znając się na konstrukcji takiego sprzętu, nie tylko trudno go będzie samodzielnie naprawić, ale jeszcze można kupić urządzenia, których naprawa przez specjalistów będzie wręcz ekstremalnie kosztowna.

W dawnych urządzeniach względnie łatwo też można było wprowadzać dowolne modyfikacje, które niekoniecznie poszły z duchem upodobań audiofilów. Odkręcenie pewnych zmian może być trudne, czasochłonne lub kosztowne, dlatego sam zakup sprzętu vintage jest sporym wyzwaniem. W teorii zatem wiele osób mogłoby być tym zainteresowanych, ale w praktyce spora grupa musi polegać na renomowanych sprzedawcach takich urządzeń, co podnosi koszty.

A może nowe vintage?

Na koniec został jeszcze kontrowersyjny temat, a mianowicie vintage audio na nowym sprzęcie. Ostatecznie nie tylko wiele historycznych marek nadal działa, ale i produkuje urządzenia, które technicznie i funkcjonalnie wywodzą się od sprzętu vintage. Zakup wzmacniaczy, końcówek mocy, amplitunerów, gramofonów i decków nie stanowi dziś żadnego wyzwania, tylko czy to nadal będzie vintage audio?

Puryści wykrzykną, że nie – i chyba będą mieli rację. W vintage audio chodzi nie tylko o sprzęt, chodzi o ducha epoki. Ale nawet jeśli nie będzie to autentyczne vintage, to dla wielu osób to może być ścieżka, w którą chcą się dalej wsłuchać.

Z różnych przyczyn tylko stoliki dla vintage audio akceptuje się, jeśli są produkowane obecnie. Choć nie dźwięk one nie wpływają, to ich charakter może jednak zadecydować o tym, czy konkretny sprzęt faktycznie będzie vintage audio, czy będzie tylko stary.

Artykuł dotyczy:

  • automat w kuchni

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here